- Jakie nudy!!! - narzekałam tak Starunnie chyba już od godziny
- Już to słyszałam.. - mruknęła - chyba z jakieś dwieście razy!!!
- Sory ale ja tak nie mogę bezczynnie leżeć, wiem! Obudźmy akademik!!!
- Ciekawe jak?!
- Masz przecież ten głośnik nie? Podłączmy go do telefonu i chodźmy
- Dobra! - wzięłyśmy telefon włączyłyśmy jakiś metal na cały głos i zaczęłyśmy biegać po pokojach jak idiotki
- Chodźcie!!! Wszyscy!!! Imprezka na dziedzińcu!!! - Miny Mai, Max`a ,
Shuna, Sama i reszty były bezcenne ale wszyscy z chęcią wyszli z pokoi.
<Dokończcie reszta!!>
środa, 12 czerwca 2013
Od Max'a: c.d. Mai
- Dziękuje - odparłem. - Masz talent.
- Jaki tam talent to tylko kartka i ołówek, dla ciebie może tak ,a dla mnie nie, możne dasz się namówić na spacer?
<Mai?>
- Jaki tam talent to tylko kartka i ołówek, dla ciebie może tak ,a dla mnie nie, możne dasz się namówić na spacer?
<Mai?>
wtorek, 11 czerwca 2013
Od Atayi
Podróż nie była taka straszna jak się
wydawało. O dziwo wszystko przeszło łagodnie i bez żadnych dalszych
komplikacji. Nie wiedziałam gdzie dokładniej leży Roseville. Spojrzałam w
mapę, na której zaznaczyłam ową miejscowość. Nie wiedziałam, że jest to
taka mała miejscowość. Spojrzałam na kontynent, na którym się znajduje.
Leży w Ameryce Południowej. Pierwsze co mi przyszło do głowy to, to, że
zobaczę Brazylię i Rio de Janeiro, bądź inne ciekawe miasto.
*** Nareszcie statek dopłynął. Wysiadłam obok naprawdę pięknej plaży, która miała coś w sobie. Była urocza. Jedyny fakt, który mnie zdziwił; to, że jest tu niewiarygodnie ciepło. Pobiegłam w stronę najbliższego autobusu, który powinien mnie zabrać do Internatu. Czekałam i czekałam. Nareszcie się zjawił i musiałam wsiąść do pojazdu pełnego przepoconych ludzi. To takie odrażające... Ale cóż miałam zrobić? Pojechałam więc do mojego internatu. Po drodze miałam wiele wątpliwości co do niego. Bałam się, że nie przyjmą mnie aż tak szczęśliwie. C.D.N |
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Od Atayi
Od zawsze moim marzeniem było dostać się
do dobrego internatu, gdzie będę mieszkała z różnymi ludźmi. Jest także
możliwość, że się otworzę na nowe znajomości. W prawdzie chodziłam na
różne terapie, pomagające nieśmiałym ludziom. Ale czy to okazało się
skuteczne? Moim zdaniem, to nie, ale rodzice mieli inne zdanie.
Czas było wyjechać. Rodzice żegnali mnie ze łzami w oczach, a ja byłam szczęśliwa, że nareszcie się usamodzielnię. Pobiegłam szybko na peron. Stanęłam, a tam pociąg już odjechał. Byłam załamana. Usiadłam na mojej różowej walizce i niecierpliwie czekałam na kolejny przyjazd. Ludzie patrzeli na mnie, jakbym była bezdomna. Podchodzili do mnie jacyś pijani ludzie i zaczepiali moje długie włosy. W końcu uciekłam i udałam się w stronę przystani. Postanowiłam wyruszyć promem. Przy porcie wyciągnęłam potrzebne pieniądze z bankomatu. Zakupiłam bilet i zostało mi znów czekanie. Miałam jakieś kilka godzin na przyjazd. Postanowiłam zrobić szybkie zakupy. Kupiłam strój kąpielowy, parę japonek, okulary przeciwsłoneczne oraz jakiś prowiant na podróż za granicę. Po zakończonych zakupach szybko pobiegłam w stronę portu. Statek już na mnie czekał. Wsiadłam i wyruszyłam do miejscowości o nazwie Roseville.
C.D.N
Czas było wyjechać. Rodzice żegnali mnie ze łzami w oczach, a ja byłam szczęśliwa, że nareszcie się usamodzielnię. Pobiegłam szybko na peron. Stanęłam, a tam pociąg już odjechał. Byłam załamana. Usiadłam na mojej różowej walizce i niecierpliwie czekałam na kolejny przyjazd. Ludzie patrzeli na mnie, jakbym była bezdomna. Podchodzili do mnie jacyś pijani ludzie i zaczepiali moje długie włosy. W końcu uciekłam i udałam się w stronę przystani. Postanowiłam wyruszyć promem. Przy porcie wyciągnęłam potrzebne pieniądze z bankomatu. Zakupiłam bilet i zostało mi znów czekanie. Miałam jakieś kilka godzin na przyjazd. Postanowiłam zrobić szybkie zakupy. Kupiłam strój kąpielowy, parę japonek, okulary przeciwsłoneczne oraz jakiś prowiant na podróż za granicę. Po zakończonych zakupach szybko pobiegłam w stronę portu. Statek już na mnie czekał. Wsiadłam i wyruszyłam do miejscowości o nazwie Roseville.
C.D.N
Poitajmy nową uczennicę - Ataya'ę!
Imię: Ataya (w skrócie Taya)
Nazwisko: Kitou
Wiek: 15 lat
Płeć: Dziewczyna
Data urodzenia: 6 wrzesień
Pokój: nr. 6 - Taylor Swift
Rodzina: Matka - Graice, Ojciec - Grell, Brat - William
Historia: Taya urodziła się w północnej Japonii. Jej matka była z zawodu medykiem, zaś ojciec był detektywem. Jej starszy brat, William zawsze nie lubił ją z powodu wielkiej pieszczoty rodziców, stosowanej w jej kierunku. Gdy miał okazję wyprowadził się jak najszybciej. Rodzice zajęci wieczną pracą zapisali ją do Internatu w Roseville, co oznaczało wyjazd z rodzinnego miasta i pożegnanie wszystkich przyjaciół.
Chłopak: Szuka
Charakter: Miła, uczynna, skromna, nieśmiała, przyjacielska, ambitna, kreatywna, dobroduszna, czasami arogancka, naiwna,
Hobby: Taya uwielbia malować (szczególnie zwierzęta). Wykazuje się wielkimi umiejętnościami muzycznymi i dziennikarskimi. Większość czasu przebywa jednak na robieniu zdjęć oraz siedzeniu samemu na trawniku, czytając książkę. Uwielbia uprawiać sporty na świeżym powietrzu, a szczególnie siatkówkę.
Motto: "Nieważne jak daleko zajdziesz, ważne, że próbujesz". "Wygląd to nie wszystko, ważne jest, aby mieć dobre serce"
Dołączyła: 10.06.2013
Ilość postów: 0
Ilość upomnień: 0
Steruje: pimik
Nazwisko: Kitou
Wiek: 15 lat
Płeć: Dziewczyna
Data urodzenia: 6 wrzesień
Pokój: nr. 6 - Taylor Swift
Rodzina: Matka - Graice, Ojciec - Grell, Brat - William
Historia: Taya urodziła się w północnej Japonii. Jej matka była z zawodu medykiem, zaś ojciec był detektywem. Jej starszy brat, William zawsze nie lubił ją z powodu wielkiej pieszczoty rodziców, stosowanej w jej kierunku. Gdy miał okazję wyprowadził się jak najszybciej. Rodzice zajęci wieczną pracą zapisali ją do Internatu w Roseville, co oznaczało wyjazd z rodzinnego miasta i pożegnanie wszystkich przyjaciół.
Chłopak: Szuka
Charakter: Miła, uczynna, skromna, nieśmiała, przyjacielska, ambitna, kreatywna, dobroduszna, czasami arogancka, naiwna,
Hobby: Taya uwielbia malować (szczególnie zwierzęta). Wykazuje się wielkimi umiejętnościami muzycznymi i dziennikarskimi. Większość czasu przebywa jednak na robieniu zdjęć oraz siedzeniu samemu na trawniku, czytając książkę. Uwielbia uprawiać sporty na świeżym powietrzu, a szczególnie siatkówkę.
Motto: "Nieważne jak daleko zajdziesz, ważne, że próbujesz". "Wygląd to nie wszystko, ważne jest, aby mieć dobre serce"
Dołączyła: 10.06.2013
Ilość postów: 0
Ilość upomnień: 0
Steruje: pimik
Od Allena: "Historia życia"
Moje życie było dosyć dziwne. Jak byłem
mały, moi rodzicie zginęli w pożarze domu. Zaczęło się od tego, że
matka poprosiła, żebym poszedł do sklepu... Więc poszedłem, jak mama
kazała. U nas sklep był dosyć daleko. Jak przyszedłem do domu, nie mogłem
uwierzyć. Cały nasz dom płonął. Płakałem... Nie miałem nikogo. Kuzynka, ciocia i wujek też zginęli w pożarze. Zostałem sam. Nie
miałem siostry ani brata. Zadzwoniłem wtedy na policję i straż pożarną.
Cały czas patrzałem jak biorą moich rodziców do karetki. Nie wiedziałem
kto to zrobił i dlaczego, ale sobie przysięgałem sobie, że się dowiem. I
będzie tak się czuł jak ja patrząc na spalonych rodziców. Parę dni
później policja wzięła mnie i dała do innych rodziców. Nie lubiłem ich.
Byli dla mnie wredni, wymagający i wszystkiego oczekiwali ode mnie.
Minęły lata i ja wciąż w tej samej rodzinie... Na piętnaste urodziny
chciałam mieć jakieś zwierzątko. Bardzo interesowały mnie węże i pająki,
ale jak zawsze nie chcieli. Bo zawsze mówią, że ja jestem głupi, że
lubię węże i pająki. W nowej szkole nie miałem przyjaciół. Nikt mnie nie
rozumie. I w jakiej ja jestem sytuacji... Nauczyciele byli mili, ale
wymagali od de mnie wszystkiego tak samo jak moi rodzice. Jak miałem już szesnastkę, wyprowadziłem się i zamieszkałem w bloku. Nie podobało mi
się w bloku, ale jak na jedną osobę to wystarczy. Mieszkałem tam jakiś czas. Wreszcie kupiłem sobie węże i pająka. Bardzo ich kochałem. Wreszcie
zdecydowałem się i poszedłem do internatu... Chciałem kogoś poznać. I po
prostu podoba mi się ten internat....
C.D.N.
|
Powitajmy gorąco nowego ucznia, Allena!
Imię: Allen
Nazwisko: Wolker
Wiek: 16 lat
Płeć: Chłopak
Data Urodzenia: 1 styczeń
Pokój: nr 5 - Sam Murry
Rodzina: Jego rodzina umarła kiedy on miał 3 lat. Z nie wyjaśnionych przyczyn przeżył. I dalej nie wiadomo, kto zabił jego rodziców, ale ma zamiar odnaleźć zabójcę.
Historia: Długiej historii to nie miał. Napisze wam później...
Dziewczyna: Szuka
Charakter: Miły (czasami), tajemniczy, odważny, przyjacielski, niecierpliwy, zwariowany, nieśmiały.
Hobby: Granie na gitarze, słuchanie muzyki, granie na komputerze, oglądanie anime, siatkówka, koszykówka, rysowanie, malowanie, wszelkie sztuki walki, jazda konna, pływanie,
Motto: Życie jest piękne, ale na chwilę.
Dołączył: 10.06.2013
Ilość postów:
Ilość upomnień:
Steruje: PatrycjaPaulina
Nazwisko: Wolker
Wiek: 16 lat
Płeć: Chłopak
Data Urodzenia: 1 styczeń
Pokój: nr 5 - Sam Murry
Rodzina: Jego rodzina umarła kiedy on miał 3 lat. Z nie wyjaśnionych przyczyn przeżył. I dalej nie wiadomo, kto zabił jego rodziców, ale ma zamiar odnaleźć zabójcę.
Historia: Długiej historii to nie miał. Napisze wam później...
Dziewczyna: Szuka
Charakter: Miły (czasami), tajemniczy, odważny, przyjacielski, niecierpliwy, zwariowany, nieśmiały.
Hobby: Granie na gitarze, słuchanie muzyki, granie na komputerze, oglądanie anime, siatkówka, koszykówka, rysowanie, malowanie, wszelkie sztuki walki, jazda konna, pływanie,
Motto: Życie jest piękne, ale na chwilę.
Dołączył: 10.06.2013
Ilość postów:
Ilość upomnień:
Steruje: PatrycjaPaulina
czwartek, 6 czerwca 2013
Od Starunny: c.d. Sam'a
- Ja też. Przyszłam po książkę - odpowiedziałam wstając.
- Ok - odpowiedział chłopak po czym wziął gitarę.
- Hej...! - krzyknęłam.
- Mhym?
- Fajnie grałeś. Jesteś naprawdę dobrym muzykiem - powiedziałam podnosząc książkę - Sam się uczyłeś grać?
<Sam?>
- Ok - odpowiedział chłopak po czym wziął gitarę.
- Hej...! - krzyknęłam.
- Mhym?
- Fajnie grałeś. Jesteś naprawdę dobrym muzykiem - powiedziałam podnosząc książkę - Sam się uczyłeś grać?
<Sam?>
Powutajmy ciepło nową uczennicę Taylor!
Imię: Taylor
Nazwisko: Swift
Wiek: 16 lat
Płeć: Dziewczyna
Data Urodzenia: 13 grudnia
Pokój: nr 6.
Rodzina: Mama Andrea, Tata Scott, Młodszy brat Austin
Historia: Taylor urodziła się w Reading, zaś dorastała w gminie Wyomissing, w stanie Pensylwania.
Chłopak: Brak
Charakter: Miła, tajemnicza, odważna, przyjacielska, śmiała, cierpliwa, czuła, delikatna, zwariowana.
Hobby: Śpiewanie,granie na gitarze i fortepianie.
Motto: Dobrze jest mieć kogoś, komu można powiedzieć wszystko, z kim można robić rzeczy niemożliwe...
Dołączyła: 6.06.2013
Ilość postów: 0
Ilość upomnień: 0
Steruje: Stella29
środa, 5 czerwca 2013
Od Sam'a: c.d. Starunny
Wzruszyłem ramionami.
- Szczerze tak. Ale jeśli chcesz, to możesz zostać. I tak zaraz wracam do internatu. Dziewczyna spojrzała na mnie, a na jej twarzy widać było konsternację. W końcu niepewnie usiadła obok. - Twoi znajomi już poszli? - zapytałem. Wcześniej chyba widziałem ją z innymi. Dziewczyna skinęła głową, a ja westchnąłem. - Dobra. W takim razie ja też już się zbieram. A ty? <Starunna?> |
|
wtorek, 4 czerwca 2013
Od Starunny: c.d. Sam'a
Podeszłam powoli do chłopaka.
- Cześć - powiedziałam
- Hej - mruknął chłopak
- Jestem Starunna Stourt. Przyszłam po książkę, nie wzięłam jej. Nie przeszkadzam ci? - spytałam dziwnym posmutniałym tonem
<Sam?>
- Cześć - powiedziałam
- Hej - mruknął chłopak
- Jestem Starunna Stourt. Przyszłam po książkę, nie wzięłam jej. Nie przeszkadzam ci? - spytałam dziwnym posmutniałym tonem
<Sam?>
sobota, 1 czerwca 2013
Od Sam'a: c.d. Mai
Przelotnie spojrzałem na twarze ludzi wokół. Mieszanina różnych
osobowości, charakterów. Tak jak zawsze. Mój wzrok zatrzymał się na
dziewczynie która się odezwała. Mai. Spojrzałem na nią przenikliwie, a
ona hardo odwzajemniła spojrzenie. Uśmiechnąłem się cynicznie.
- Okej... dziwną porę i czas wybraliście sobie na spotkanie, ale nie wnikam. Zabieram tylko tego debila i nie przeszkadzam.
Pociągnąłem Eliota za sobą.
- Rusz tą dupę. - mruknąłem.
Nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz stawiał mnie w takiej sytuacji. Ciągnąłem go za sobą mimo jego protestów.
- Czekaj. - usłyszałem czyjś głos.
Odwróciłem się powoli.
- Jak chcesz możesz do nas wrócić. - powiedziała Mai.
Przybrałem lekko arogancki wyraz twarzy.
- Dzięki za propozycję, ale nie skorzystam.
Dziewczyna podniosła brew. Skinąłem im głową na pożegnanie i zostawiłem ich nie zaspokajając ich ciekawości. Torba z ubraniami zaczęła mi powoli ciążyć. Cicho przekląłem pod nosem po czym mruknąłem do zalanego brata.
- A niech cię Eliot.
Wszedłem do internatu, po czym odnalazłem pokój chłopaka i wepchnąłem go środka. Półprzytomny Eliot runął na łóżko. Rzuciłem mu spojrzenie pełne pogardy, po czym położyłem torbę na podłodze. Zawahałem się patrząc na gitarę, ale nie odłożyłem jej. Wyszedłem z pokoju, po torbę wrócę potem.
Wymknąłem się z internatu, nie chciałem tam zostać. Bezszelestnie minąłem grupę moich rówieśników i poszedłem do jakiegoś lasu, bo chyba tak to powinno się nazwać. Było ponuro i ciemno, tak jak lubię. Gałęzie zaczepiały się o moje ubranie kiedy szedłem. Księżyc oświetlał mi drogę, gdy trafiłem nad małe jeziorko. Usatysfakcjonowany usiadłem, wyciągnąłem gitarę i zacząłem grać. Po pewnym czasie usłyszałem czyjeś kroki, ale nie przerywałem ponurej melodii.
<dokończy ktoś?>
- Okej... dziwną porę i czas wybraliście sobie na spotkanie, ale nie wnikam. Zabieram tylko tego debila i nie przeszkadzam.
Pociągnąłem Eliota za sobą.
- Rusz tą dupę. - mruknąłem.
Nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz stawiał mnie w takiej sytuacji. Ciągnąłem go za sobą mimo jego protestów.
- Czekaj. - usłyszałem czyjś głos.
Odwróciłem się powoli.
- Jak chcesz możesz do nas wrócić. - powiedziała Mai.
Przybrałem lekko arogancki wyraz twarzy.
- Dzięki za propozycję, ale nie skorzystam.
Dziewczyna podniosła brew. Skinąłem im głową na pożegnanie i zostawiłem ich nie zaspokajając ich ciekawości. Torba z ubraniami zaczęła mi powoli ciążyć. Cicho przekląłem pod nosem po czym mruknąłem do zalanego brata.
- A niech cię Eliot.
Wszedłem do internatu, po czym odnalazłem pokój chłopaka i wepchnąłem go środka. Półprzytomny Eliot runął na łóżko. Rzuciłem mu spojrzenie pełne pogardy, po czym położyłem torbę na podłodze. Zawahałem się patrząc na gitarę, ale nie odłożyłem jej. Wyszedłem z pokoju, po torbę wrócę potem.
Wymknąłem się z internatu, nie chciałem tam zostać. Bezszelestnie minąłem grupę moich rówieśników i poszedłem do jakiegoś lasu, bo chyba tak to powinno się nazwać. Było ponuro i ciemno, tak jak lubię. Gałęzie zaczepiały się o moje ubranie kiedy szedłem. Księżyc oświetlał mi drogę, gdy trafiłem nad małe jeziorko. Usatysfakcjonowany usiadłem, wyciągnąłem gitarę i zacząłem grać. Po pewnym czasie usłyszałem czyjeś kroki, ale nie przerywałem ponurej melodii.
<dokończy ktoś?>
Od Mai: c.d. Sam'a
Spojrzałam na nowego z przymrużonymi oczami.
- Eliot sprawiał pewne... problemy – powiedział spokojnie
Shun. Rzuciłam mu ostre spojrzenie, a on spokojnie je odwzajemnił. Nowy
wpatrywał się w Eliot’a intensywnie.
- Cóż. Czas byś się w końcu ogarnął – mruknął do niego.
Eliot wymamrotał coś niezrozumiale, niezadowolony. – Właściwie, jestem Sam –
przedstawił się.
- Shun. A to są Mai i Lena – przedstawił nas chłopak
wskazując po kolei. Lena uśmiechnęła się, a ja tylko sztywno skinęłam głową. Przejrzałam
mu się dokładniej. Chyba gdzieś go już kiedyś widziałam.
<Sam?>
Od Sam'a: c.d. Shun'a
Chwyciłem torbę i gitarę, po czym rzuciłem ponure spojrzenie mojemu ojczymowi.
- No, to trzymaj się młody. Pilnuj Eliota. - powiedział mężczyzna.
Powoli pokiwałem głową, myślami będąc gdzieś daleko.
- Jeśli będziesz miał jakiś problem to dzwoń. A jeśli będziesz chciał mnie odwiedzić...
- To mało prawdopodobne. - przerwałem mu.
Teraz mężczyzna pokiwał głową nieumiejętnie próbując kryć zadowolenie.
- Nigdy nic nie wiadomo. Ale zawsze możesz przyjechać. W końcu zostawiasz swój dom.
Przybrałem kamienny wyraz twarzy starając nie roześmiać mu się w twarz.
- Muszę już iść. I tak jest późno. - mruknąłem.
Odwróciłem się i odszedłem. Czułem krew krążącą w moich żyłach. A więc jestem już wolny. Powinienem się cieszyć, iść zaszaleć... ale czułem tylko pustkę. Mój przyjazd tutaj znacznie się opóźnił, na niebie lśnił księżyc w pełni. Mimo poleceń ojczyma nie skierowałem się do internatu, tylko poszedłem rozejrzeć się po okolicy. W nocnej powiecie wszytko wydawało się pełne mroku i elegancji. Wziąłem głęboki oddech. Powietrze było rześkie i chłodne. Nagle usłyszałem jakieś dziwne odgłosy. Przyspieszyłem podążając w ich kierunku. Z lekkim zdziwieniem zobaczyłem Eliota rzucającego się z pięściami na jakiegoś kolesia. Ten idiota już zdążył się wpakować w jakieś rozróby. Westchnąłem cicho i wyminąłem jakieś ładne dziewczyny.
- Przepraszam, przepraszam. - mruknąłem cicho wymijając je, jednocześnie starając się zignorować spojrzenia jakie posyłały w moim kierunku.
Złapałem Eliota za ramię i od razu zorientowałem się, że był pijany. Chłopak z którym próbował się bić posłał mi zagadkowe spojrzenie, które zignorowałem. Eliot obrócił się pod wpływem mojego dotyku.
- Cześć bracie. - powiedziałem przybierając kpiarski ton. - widzę że pojawiłem się w sam raz, żeby uratować twoją nędzną dupę przed laniem.
Pijany Eliot patrzył na mnie ogłupiały. Westchnąłem cicho i spojrzałem na zebrany tłumek.
- Jestem Sam. Mógłby mi ktoś wyjaśnić co tu się właściwie dzieje?
<dokończy ktoś?>
- No, to trzymaj się młody. Pilnuj Eliota. - powiedział mężczyzna.
Powoli pokiwałem głową, myślami będąc gdzieś daleko.
- Jeśli będziesz miał jakiś problem to dzwoń. A jeśli będziesz chciał mnie odwiedzić...
- To mało prawdopodobne. - przerwałem mu.
Teraz mężczyzna pokiwał głową nieumiejętnie próbując kryć zadowolenie.
- Nigdy nic nie wiadomo. Ale zawsze możesz przyjechać. W końcu zostawiasz swój dom.
Przybrałem kamienny wyraz twarzy starając nie roześmiać mu się w twarz.
- Muszę już iść. I tak jest późno. - mruknąłem.
Odwróciłem się i odszedłem. Czułem krew krążącą w moich żyłach. A więc jestem już wolny. Powinienem się cieszyć, iść zaszaleć... ale czułem tylko pustkę. Mój przyjazd tutaj znacznie się opóźnił, na niebie lśnił księżyc w pełni. Mimo poleceń ojczyma nie skierowałem się do internatu, tylko poszedłem rozejrzeć się po okolicy. W nocnej powiecie wszytko wydawało się pełne mroku i elegancji. Wziąłem głęboki oddech. Powietrze było rześkie i chłodne. Nagle usłyszałem jakieś dziwne odgłosy. Przyspieszyłem podążając w ich kierunku. Z lekkim zdziwieniem zobaczyłem Eliota rzucającego się z pięściami na jakiegoś kolesia. Ten idiota już zdążył się wpakować w jakieś rozróby. Westchnąłem cicho i wyminąłem jakieś ładne dziewczyny.
- Przepraszam, przepraszam. - mruknąłem cicho wymijając je, jednocześnie starając się zignorować spojrzenia jakie posyłały w moim kierunku.
Złapałem Eliota za ramię i od razu zorientowałem się, że był pijany. Chłopak z którym próbował się bić posłał mi zagadkowe spojrzenie, które zignorowałem. Eliot obrócił się pod wpływem mojego dotyku.
- Cześć bracie. - powiedziałem przybierając kpiarski ton. - widzę że pojawiłem się w sam raz, żeby uratować twoją nędzną dupę przed laniem.
Pijany Eliot patrzył na mnie ogłupiały. Westchnąłem cicho i spojrzałem na zebrany tłumek.
- Jestem Sam. Mógłby mi ktoś wyjaśnić co tu się właściwie dzieje?
<dokończy ktoś?>
Powitajmy gorąco nowego ucznia, Sam'a!
Imię: Sam
Nazwisko: Murry
Wiek: 17 lat
Płeć: chłopak
Data Urodzenia: 02.01
Pokój: nr. 5
Rodzina: zmarła matka Cassy, ojczym Stiv, brat Ed
Historia: Jego matka związała się z obcym dla niego mężczyzną i wkrótce zmarła. Od tego czasu żył z ojczymem i przyrodnim bratem, dopóki nie został wysłany tutaj.
Chłopak/Dziewczyna: nie ma
Charakter: Tajemniczy i skryty, unikający ludzi. Tylko nielicznych wpuszcza do swojego świata.
Hobby: Ignorowanie świata i muzyka. Gra na gitarze i pianinie, śpiewa i bardzo dużo słucha. Oprócz tego lubi czytać książki, podróżować i wiele innych
Motto: W stronę dźwięku podąża śmierć...
Dołączył/a: 1.06.2013
Nazwisko: Murry
Wiek: 17 lat
Płeć: chłopak
Data Urodzenia: 02.01
Pokój: nr. 5
Rodzina: zmarła matka Cassy, ojczym Stiv, brat Ed
Historia: Jego matka związała się z obcym dla niego mężczyzną i wkrótce zmarła. Od tego czasu żył z ojczymem i przyrodnim bratem, dopóki nie został wysłany tutaj.
Chłopak/Dziewczyna: nie ma
Charakter: Tajemniczy i skryty, unikający ludzi. Tylko nielicznych wpuszcza do swojego świata.
Hobby: Ignorowanie świata i muzyka. Gra na gitarze i pianinie, śpiewa i bardzo dużo słucha. Oprócz tego lubi czytać książki, podróżować i wiele innych
Motto: W stronę dźwięku podąża śmierć...
Dołączył/a: 1.06.2013
Ilość postów: 0
Ilość upomnień: 0
Steruje: Nugat
Subskrybuj:
Posty (Atom)



